Kategorie
Polska Na:Prawdę.

Mieszkanie towarem, dziedziczenie prawem

Ostatnio (tak, jakbyśmy mieli mało innych problemów na głowie) Lewica wymyśliła sobie, że kluczowym dla Polaków problemem jest za mała liczba mieszkań i to, że są za drogie. Może i ceny są wysokie, ale popyt jest, głównie na wynajem i to dobrze, że tak się dzieje.

Wyimaginowane problemy wyimaginowanego elektoratu

Jest drogo, owszem, ale czy to Polakom przeszkadza? Jak widać nie. Mieszkania się kupują, wynajmują (nie tylko przez deweloperów i uchodźców z Ukrainy), ale wyssane z palca dane o ponad 2 milionie deficytu mieszkaniowego, to jakiś kiepski żart. To by oznaczało, że ok. 10% Polaków (licząc rodziny i singli) nie miałoby gdzie mieszkać. A jest tak? Nie.

Osób bezdomnych w Polsce, według danych z 2020 roku około 33 tysiące. Dużo? Za dużo. Ale w skali kraju, nie jest to nawet 1 promil wszystkich mieszkańców. Tłumaczenia, że to przez to, że na osobę przypada za mały metraż, też uważam za chybiony. A jeśliby tak było, to by oznaczało, że niektóre osoby musiałyby żyć w jeszcze mniejszym metrażu, niż wyliczona średnia, bo przecież ogrom domów na wsi jest zdecydowanie z duża, a w tych domach mieszkają wyłącznie emeryci, których dzieci albo wybudowały się na tym samym podwórku, albo na innej działce, albo, jak też często bywa, wyjechały na stałe do miasta (co też jest dobre, wbrew wielu środowiskom lewicowym i PiS-owi, którzy chcą na siłę zatrzymywać młodych na wsiach i małych miasteczkach, zamiast budować metropolie, które poza Warszawą się wyludniają, nie tylko przez niż demograficzny).

To jeśli by odliczyć te ogromne domy, często piętrowe, gdzie oprócz jadalni, są jeszcze 2-3 pokoje puste, nieużytkowy strych, który po remoncie byłby gotowy do zamieszkania, to ci mityczni ludzie musieliby mieszkać w klitkach po 3-4 metry kwadratowe na osobę. Oczywiście to absurd, a sytuacja, którą przytoczyłem nie jest jakaś wyjątkowa, bo na wsi, żeby posiadać taki dom nie trzeba wcale dużych pieniędzy, po prostu tak wyglądało budownictwo na wsiach w czasach PRL, gdzie rolnicy byli dużo bogatsi niż dzisiaj.

Powiem więcej, Polsce grozi epidemia pustostanów. Nasze państwo się wyludnia w zastraszającym tempie. Zatrzymać mogliby to tylko uchodźcy z Ukrainy, którzy przecież w większości są tu na chwile, a ci, którzy tu pracowali przed wojną, a teraz wyjechali walczyć na front, to także nie prędko wrócą, bo albo zginęli, albo będą chcieli odbudowywać swój kraj po wojnie.

I z tych rzekomych dwóch milionów mieszkań brakujących powstaną 2 miliony mieszkań widmo, niszczejących, starzejących się, gdyż przyrost naturalny w Polsce jest ujemny i nawet przy założeniu, że rodziny mają średnio 1-2 dzieci, to zawsze znajdzie się sytuacja, gdzie każde z dzieci może znaleźć lokum u rodziców, lub teściów, a to pozytywna wizja, bo prawda jest taka, że rodzi się ok. 1,3-1,4 dzieci na jedną Polkę, czyli mniej niż 1,5, a to oznacza, że za chwilę 0,5 mieszkania na rodzinę zostanie puste, a po kolejnym pokoleniu, czyli już za 20-25 lat będzie to jedno mieszkanie.

I jaki ma tutaj pomysł Lewica, a w szczególności ta skrajna, w postaci partii Razem? Otóż oni chcą… opodatkować spadki, czyli coś, co już było raz opodatkowane w podatku dochodowym. To jest chore, gdyż według listy praw człowieka prawo do własności i prawo do dziedziczenia stoi wyżej od prawa do posiadania mieszkania. Zaraz ktoś powie: Ale, żeby mieć co dziedziczyć, trzeba to mieć. No w myśl tej teorii te mieszkania nie powinny być Twoje, tylko najlepiej państwowe, albo niczyje, czyli komunalne (na jedno wychodzi). Wtedy za kolejnych 25 lat rzeczywiście nie będzie mieszkań, a ludzi nie będzie stać na nic, w tym na utrzymanie mieszkania, no chyba, że zaczniemy z dzikim zajmowaniem mieszkań i squatami.

I #NaPrawdę, gdyby to był taki problem, to ludzie już dawno by mówili o tym pomyśle, a Lewica miałaby poparcie na poziomie PiS-u, bo byłoby to takie lewicowe 500+, a nie jest. Dzisiaj Lewicę w głównej mierze popierają wyborcy zamożni, z dużych miast, z kilkoma mieszkaniami, które wynajmują, z przedsiębiorstwami zatrudniającymi dziesiątki osób. Nie są to ci, którzy nie mają mieszkania wcale, lub mają je na wieloletni kredyt, lub wynajmują mieszkania w 4-5 osób w rodzinie.

A i PS. co do małych mieszkań, do których też przyczepiają się osoby na Lewicy. Pojawiła się ostatnio kawalerka o rozmiarze 7 m2. No i co z tego? Serio, to jest przestrzeń do życia dla jednej osoby, w zupełności wystarczająca. Nie zamieszka tam cała rodzina, ale student, czy pracownik-singiel, który w mieszkaniu tylko śpi, lub traktuje mieszkanie jako miejsce do jedzenia, spania i relaksu, to w zupełności tyle miejsca wystarczy do życia. A ceny? Wracamy tu do szkoły i pojęcia popytu. Jeśli jest na to popyt i ludzie chcą takich mieszkań, to stają się one droższe. Przestaną drożeć, jeśli ludzie przestaną je brać. Proste.

W odpowiedzi na “Mieszkanie towarem, dziedziczenie prawem”

Odpowiedz na Incydent Kałowy Anuluj pisanie odpowiedzi

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s